Emilie
- Hala odlotów numer trzy, samolot do Dortmundu za 10 minut będzie gotowy do startu- usłyszałam kobiecy głos płynący z głośników. Westchnęłam przerzucając torbę na drugie ramię. Cały czas myślałam o tym dziwnym spotkaniu z Mario. Był... był po prostu wspaniały. Kiedy się uśmiechał topniało mi serce. Wiedziałam też jednak jak mu jest ciężko, wiedziałam jak to jest kiedy wszyscymają cię w dupie. Chciałam mu pomóc. Na jego rękach zauważyłam wtedy blizny, kiedyś musiał się ciąć. Było mi go szkoda. W jednym momencie stracił wszystko. Z zamyślenia wyrwał mnie znowu ten sam kobiecy głos:
- Startujemy za chwilę. Proszę wsiadać do samolotu- Niespiesznie ruszyłam we wskazanym kierunku. Właściwie to nie chciałam opuszczać Monachium. Tutaj czułam się prawie jak w domu. Zawsze mogłam przyjechać czy przylecieć i wyżalić się starszej siostrze. W Dortmundzie był ze mną Oscar, był on dla mnie wspaniałym przyjacielem, znaliśmy się od dziecka, często zabierał mnie w różne miejsca, rozmawialiśmy o wszystkim, ale nawet on nie był w stanie zastąpić mi rodziny. Kiedy już dotarłam na miejsce powoli zajełam moje siedzenie w samolocieZapiełam pasy, założyłam słuchawki i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Mario
Gdzie jest ta cholerna hala odlotów numer trzy?! Jestem tu już po raz kolejny, a ciągle się gubię. Powinni tu wywiesić jakiś plan. Niech to szlag, znowu się spóźnię. Zacząłem biec ciągnąc za sobą walizkę. W końcu gdy już trafiłem na halę widziałem zamykające się drzwi. Na szczęście zdążyłem jeszcze nimi wejść, a ochroniarz spojrzał tylko na mnie oburzony. Wyszczerzyłem się do niego i ruszyłem do samolotu. Nigdy nie lubiłem latać 1 klasą, więc tak było i tym razem. Nie chciałem, żeby ktoś czuł się odemnie gorszy, nie chcialem się wywyższać. Kiedy w końcu udało mi się dotrzeć na moje miejsce zobaczyłem obok nią. Nie, chyba mi się przywidziało, to nie mogła być ona. Ale jednak... tak to była ta czarująca brunetka. Spała oparta o fotel. Między jej długimi, pięknymi włosami plątały się kable od słuchawek. Zająłem swoje miejsce i na początku myślałem i tym, żeby ją obudzić, ale zmieniłem zdanie. Tak uroczo wyglądała. Cicha i spokojna. Zastanawiałem się co nas znowu do siebie pchnęło. Łut szczęścia, zbieg okoliczności, a może właśnie takie było moje przeznaczenie? Czekałem kiedy się obudzi, więc zacząłem bawić się telefonem. Nie wiedziałem dlaczego, ale bardzo zależało mi na tym by choć przez chwilę z nią porozmawiać. Nagle upuściłem IPhona, którego jeszcze przed chwilą obracałem w rękach.
- Cholera- wymamrotałem. Ten trzask musiał ją obudzić. Faktycznie poruszyła się na fotelu i obróciła w moją stronę powoli otwierając oczy.
- Mario- zaczęła chyba dalej myśląc, że śni- Mario- powtórzyła, wyciągnęła rękę idotknęła mojego policzka.
- Tak?- zapytałem z uśmiechem, a ona przestraszona od razu cofnęła rękę. Spojrzała na mnie z wielkim zdziwieniem w oczach. Jej policzki zapłonęły różem, chyba mocno zawstydziła się swoim zachowaniem.
- Spokojnie- odgarnąłem jej włosy z twarzy i znowu się uśmiechnąłem- Nic się nie stało.
- Przepraszam, nie powinnam- tłumaczyła spuszczając wzrok.
- Ej już mówiłem, nie szkodzi. To było nawet... noooo... yyyyyy...- teraz to ja spłonąłem rumieńcem- całkiem miłe.
Jak masz na imię? - zapytałem zmieniając temat, ale ona tylko znowu spuściła wzrok.
- Emilie- w końcu szepnęła- Emilie Bachmann. No a ty się przedstawiać nie musisz. Chociaż w sumie... - oboje wybuchnęliśmy śmiechem, a ludzie z samolotu tylko dziwnie na nas spojrzeli.
- Gdzie się podziewałeś przez te 3 lata?-zapytała jakby w wyrzutem i otarła pojedynczą łzę- Krążyły plotki, że wyjechałeś- z początku nie miałem ochoty tłumaczyć się tej prawie obcej dziewczynie. Jednak kiedy zobaczyłem żal i pewnego rodzaju tęsknotę w jej oczach zmieniłem zdanie. Zresztą już dawno chciałem się komuś zwierzyć. Do tego czasu rozmawiałem prawie tylko z Marco. W końcu teraz się do niej odezwałem:
- Cały czas mieszkałem w Dortmundzie. Chociaź chciałem nie byłem w stanie opuścić mojego miasta- widziałem, że trochę jej ulżyło. Uśmiechnęła się, ale było to trochę wymuszone.
- Musimy się kiedyś spotkać- nagle wypaliłem i sam nie wiem dlaczego to powiedziałem. Teraz dopiero spojrzała na mnie z radością. Jakby zawsze czekała, aż to powiem. Po raz kolejny pociekły jej łzy. Mam nadzieje, że były to już łzy radości.
- Jasne- odparła Emilie- zawsze chciałam cię poznać jako człowieka, bo piłkarzem jesteś wspaniałym.
- Byłem- sprostowałem znowu.
- Nie Mario, piłkarzem jest sięw sercu, o tutaj- dotknęła mojej lewej piersi- nie tylko w nogach.
- Masz rację- spochmurniałem jednak, bo wiedziałem, że już nie wrócę do ukochanego zawodu. Ale chociaz taniec przynosił mi jakąś ulgę.
- Ej głowa do góry, pomogę Ci- podniosła mi brodę i spojrzała prosto w oczy odsłaniając w uśmiechu swoje białe zęby.
- Nie musisz
- Ale chcę
- Dziękuję, poza Marco jesteś jedyną osobą, która się o mnie troszczy.
- Miałabym zapomnieć o moim idolu? Nigdy- znowu zaśmialiśmy się, a po chwili usłyszałem głos stewardessy:
- Uwaga, lądujemy. Proszę zapiąć pasy- usłyszałem jak wysuwają się koła samolotu. Zwróciłem wzrok na Emilie, a potem na pas lotniska Byliśmy już w Dortmundzie. Wróciliśmy do mojego miasta, miasta rozkwitu mojej kariery, miasta moich wspomnień.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Ten rozdział jest już w ogóle beznadziejny. :/
I przepraszam was, nigdy nie byłam na lotnisku, więc nie wyszedł mi ten opis. :/
No i dzisiaj pełniaa szczęścia!
Marco zostaje w Borussi.
Przedłużył kontrakt do 2019 roku. <3 :D

Kochana, co ty gadasz, rozdział jest świetny. Ja lepiej bym nie opisała sytuacji na lotnisku, mimo iż byłam na nim dwa razy. Jeżeli już mieli miejsca obok siebie to musi być przeznaczenie. A Emilie dobrze mówi: Piłkarzem jest się w sercu, nie tylko w nogach. I Mario musi to zrozumieć, a szczególnie kiedy ma wokół siebie tak wspaniałych ludzi, jak Emilie czy Marco, którzy zawsze mu pomogą.
OdpowiedzUsuńKomentarz trochę nieskładny, ale jest. Być może z błędami, ale wybacz piszę z komórki. <3
Weny ;***
Jest super :D Jestem ciekawa dalszych wydarzeń :D Marco przedłużył kontrakt :D Jestem happy :D
OdpowiedzUsuń