czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział VI

Emilie

Wróciliśmy do domu koło trzeciej nad ranem. Od razu padłam. Cały dzień w podróży, a potem jeszcze wypad do klubu. Zbyt wiele jak dla mnie. Oscar niestety nieźle się schlał więc to ja musiałam prowadzić. Z góry założyłam, że mój przyjaciel nie będzie umiał się powstrzymać więc wolałam nie pić alkoholu tej nocy. Kiedy już układałam się do spania cały czas słyszałam jakieś trzaski i huki. Zdenerwowana wyszłam na korytarz. Szatyn cały czas obijał się o ściany próbując dojść do swojej sypialni. Chwyciłam go pod rękę i zaprowadziłam do pokoju. Pomogłam mu dotrzeć do łóżka, a potem od razu wyszłam. Teraz marzyłam tylko i wyłącznie o śnie. Potrzebowałam spokoju i odpoczynku. Dopadłam do mojego miejsca i zakopałam się pod ciepłą kołdrą. Jednak pomimo zmęczenia czułam się wspaniale. Dlaczego? Sama nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie. Po chwili po prostu odpłynęłam do krainy Morfeusza.

***

Obudził mnie głośny dźwięk budzika stojącego na biurku obok. Leniwie podniosłam się z łóżka i spojrzałam na zegarek. Wskazywał 6:30. Nie pomyślałam wcześniej o tym, żeby nastawić go na inną godzinę, ale teraz skoro już wstałam nie mogłam zasnąć. Po cichu zabrałam kilka ubrań z szafki i wymknęłam się do łazienki. Postanowiłam, że muszę się nieco odświeżyć więc zrzuciłam ciuchy z wczorajszej imprezy i wskoczyłam pod ciepły, kojący prysznic. Krople wody przyjemnie muskały moją skórę. Po kąpieli zawsze wstępowało we mnie drugie życie, czułam się jak nowonarodzona. Zapowiadał się ciepły dzień więc założyłam zwykłą czarną bokserkę i moje ulubione mocno już wytarte spodnie dresowe. Zajrzałam jeszcze do pokoju Oscara. Spał jak zabity. Niesforne kosmyki włosów opadały mu na czoło. Pomimo swego uroczego wyglądu szatyn miał ognisty temperament. Łatwo było wyprowadzić go z równowagi i często wdawał się w kłótnie, a nawet bójki. Jednak mimo wszystko był też moim najlepszym przyjacielem. Znaliśmy się praktycznie od dziecka. Kiedy jeszcze mieszkaliśmy we Francji zawsze razem bawiliśmy się w piaskownicy, na placu zabaw, później zwierzaliśmy się ze swoich problemów. Wiedziałam, że mam kogoś kto umie pocieszyć. Opuściłam jego sypialnię i zeszłam na dół. Miałam ochotę na naleśniki, niee... Na jajecznicę. No więc postanowiłam ją zrobić. Nigdy nie byłam dobra, jeśli chodzi o gotowanie, ale proste posiłki potrafiłam przyrządzić. A przynajmniej właśnie jajecznica smakowała dość dobrze. Od razu wyjęłam też szklankę, nalałam do niej wody i postawiłam na stole. Dołożyłam jeszcze paczkę aspiryny i dokleiłam karteczkę z krótkim listem. Wiedziałam, że Oscar będzie miał dziś strasznego kaca. Zdążyłam się już przyzwyczaić, zawsze tak było po ,, niewinnych" wypadach do klubu. Cały czas powtarzał, że tylko jedno piwo. Ale nigdy nie potrafił się powstrzymać. Było pierwsze, potem drugie, trzecie i kolejne. W najlepszym wypadku upijał się do nieprzytomności i po prostu trzeba było go odwieźć do domu. Jednak w najgorszym... W najgorszym wypadku stawał się zupełnie innym człowiekiem. Był chamski. Bił, i to nie tylko mnie. Pomimo jego wad nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Był opiekuńczy, potrafił rozśmieszyć i nigdy nie byłam w stanie się z nim nudzić. Usiadłam na podłodze czekając, aż jajecznica się dosmaży. Dlaczego właściwie siedziałam teraz w kuchni w Dortmundzie robiąc sobie śniadanie zamiast spać w ciepłym łóżku we Francji? Dobrze wiedziałam czemu tu jestem, to był mój własny wybór. Ale nadal nie mogłam się z tym pogodzić. Moi własni rodzice woleli swoje pieniądze i karierę od rozmowy z córką. Nigdy nie mieli dla mnie czasu. Mówili, że to wszystko dla mojego dobra, mówili że chcieli abym była szczęśliwa. Jednak nie rozumieli, że to nie drogie gadżety i markowe ubrania, ale ich obecność dałaby mi to prawdziwe szczęście. Często w Paryżu odwiedziała mnie babcia. Tylko ona opiekowała się mną i Emmą. Obiecywałam jej kiedyś, że zamieszkamy razem w Niemczech. I dotrzymałam obietnicy. Gdy tylko skończyłam osiemnaście lat już nic nie trzymało mnie we Francji. Wyjechałam. Chciałam zapomnieć o smutnym dzieciństwie z brakiem miłości od najbliższych.Babcia  radośnie przyjęła mnie w swoim domu. Odkąd umarł dziadek potrzebowała towarzystwa. Oscar nie mógł długo sam wytrzymać, więc również sprowadził się do Dortmundu. Kupił apartament nieopodal i często mnie odwiedzał. Moja opiekunka jako jedyna wiedziała jak ważna dla mnie jest ta przyjaźń. Sama zresztą polubiła szatyna. Kiedy byliśmy mali zawsze przywoziła ciastka specjalnie dla nas. Jednak niedawno i na nią przyszedł czas. Odeszła na tamten świat. Na samo wspomnienie o jej ciepłym uśmiechu i miłych pomarszczonych dłoniach pociekły mi łzy. Rozpłakałam się. Zupełnie jak wtedy, kiedy dowiedziałam się o jej śmierci. Strasznie mi jej brakowało, ale obiecałam, że będę twardą, silną dziewczyną. Tak ciężko było dotrzymać tego danego słowa. Podniosłam się i spojrzałam na patelnię. Wszystko znowu się spaliło. Znowu nic mi nie wychodziło, poleciały kolejne łzy. Byłam beznadziejna, miałam ochotę iść się ciąć. Nagle jednak usłyszałam donośne szczekanie psa i głośny krzyk jakiegoś mężczyzny. Ten głos był tak bardzo podobny do JEGO głosu. Szybko ubrałam buty i wyszłam na zewnątrz. To co tam zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

-------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam was bardzo. :/ To jest jakaś masakra. 
Nie dość, że musieliscie tydzień czekać to jeszcze wyszło krótko i bez weny. Beznadziejnie. :( 
Obiecuję, że następne rozdzialy będą lepsze. ;) 
Myślę jednak, że ktoś przeczyta to i wyrazi swoją opinię. 
Buźka ;****

11 komentarzy:

  1. Mi się rozdiał bardzo podoba, mam nadzieję, że szybciej dodasz kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny,czekam na następny.Chyba wiem kogo zobaczyła.hehehe;3 Życzę weny i pozdrawiam.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie narzekaj! Rozdział naprawdę jest fajny tylko szkoda, że króciutki! :) Podoba mi się twoje opowiadanie. Muszę nadrobić poprzednie rozdziały :D Weny kochana! W wolnym czasie zapraszam do mnie :*:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejciu ... jak ja się cieszę że trafiłam na twojego bloga ❤❤ on jest po prostu piekny ❤ Masz talent ^.^
    Rozdział genialny ⌒.⌒
    Mam nadzieje że między Mario i Emili coś tam będzie ♡.♡
    Czekam na kolejny z niecierpliwością (~.^)
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie witam Cię na moim blogu i dziękuję. ;*
      Każdy komentarz baaaardzo motywuje. :D
      Myślę, że zostaniesz u mnie na dłużej.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  5. Hej :D Rozdział jak zawsze jest super :D Jestem ciekawa co ona zobaczyła, znaczy domyślam się, że to Mario bo tylko on ma Psa :D Ale co przeszło jej najśmielsze oczekiwania? :D Zapraszam do siebie na 1 rozdział :D http://jeden-poczatek-dwa-konce.blogspot.com/ :D Czekam na next :D
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział fantastyczny. Wspaniale opisałaś odczucia Emilie. Bardzo dużo w swoim życiu przeszła, a teraz? Teraz ratuje ją ON. Mario wkracza do gry...
    Wybacz, że dopiero teraz czytam, ale mam rekolekcje i nadrabiam rozdziały na blogach. <3
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na nexta. Weny ;***
    A no i jeszcze obserwuję. Dziwię się sama sobie dlaczego DOPIERO teraz to robię XO.

    OdpowiedzUsuń
  7. *Wybacz za spam pod rozdziałem*
    hej! :) Wróciłam do bloggera po dosyć długiej przerwie i staram się od nowa zebrać czytelników, na nowej opowieści mam nadzieję, że mi pomożesz i odwiedzisz mojego nowego bloga :) Serdecznie zapraszam :) Również do zapoznania się ze zwiastunem :)
    http://forever-marco-reus.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nadrobiłam wszystkie rozdziały i muszę szczerze przyznać, że pomysł na bloga jak i styl pisania są po prostu świetne ^^
    Sama jestem wielką fanką Mario i nie wyobrażam sobie nawet, żeby taka tragedia mogła go spotkać w normalnym życiu.
    Mam nadzieję, że uda mu się poznać bliżej Emilie i nikt nie zabierze mu szczęścia.
    Czekam na kolejny i życzę Ci dużo weny ;)
    A w miedzy czasie zapraszam do mnie:
    http://i-have-got-my-faith.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam, dodałam juz prolog ;)

      http://i-have-got-my-faith.blogspot.com/2015/03/0.html

      Usuń
  9. Cudowny blog i strasznie mi się podoba. :D
    Ciekawo jak potoczą się dalsze losy Mario i Emilie ;) <3

    OdpowiedzUsuń